Się najadłem wczoraj wstydu….

Się najadłem wczoraj wstydu. Srałem w kiblu w pracy przed 8:00 (codzienny rytuał). Ktoś otworzył drzwi od toalety (ale nie od mojej kabiny) krzątał się chwilę po pomieszczeniu i wyszedł – chciało mu się srać ale było zajęte. Po pięciu minutach spuściłem wodę – najprawdopodobniej ten facet miał biuro za ścianą kibla i słyszał wszystkie odgłosy bo szybko wyszedł na korytarz (po nerwowym trzaśnięciu drzwiami). Po chwili spotkaliśmy się w toalecie, kiedy ja myłem ręce on wparował do kabiny.

W kiblu strasznie jebało. Zazwyczaj nie czuję smrodu swojego gówna i potu ale tym razem było inaczej.
W przeddzień miałem atak obżarstwa i zjadłem chyba 10.000 kalorii. Było naprawdę „gęsto” w powietrzu – jeśli wiecie o czym mówię.

Skończyłem mycie rąk. Minęło może 20 sekund. Już wychodziłem zza winkla korytarza aż tu nagle ten facet wybiega za mną. Zaczął kaszleć i wydarł się na całą epę: „Kurwa ale smród!”

#przegryw #korposwiat #pracbaza