Moja #pracbaza to trochę jak…

Moja #pracbaza to trochę jak wykladanie towaru w markecie (robiłam to na wakacjach po liceum). Chodzi mi o to, że nie trzeba tu za dużo myśleć, siedzisz, klikniesz co jakiś czas i z bani. Wykladajac na polki napoje czy kosmetyki tez mialam duzo czasu na przemyślenia. I tak 8 godzin. Obecnie zajmuje się usuwaniem rzeczy zgłoszonych przez użytkowników pewnego portalu. Zerkam czy zgłoszenie jest legit i tak leci. Czasami popełniam błąd, ale żyjąc wg filozofii „xD” to nie ma znaczenia, zwłaszcza że miałam całe 3 dni szkolenia. Czuje, że mój mózg obumiera, bo ta praca nie jest ani trochę rozwijająca, ale w obecnych czasach i tak płacą więcej niż na zasiłku więc zawsze coś i pracuje z domu więc w trakcie siedzę na mirko, słucham podcastow (głównie o podróżach, bo chce rzucić to wszystko i uciec w Bieszczady) i żyje od weekendu do weekendu. Jestem ciekawa jak to bedzie w biurze, pewnie trzeba tam bez przerwy wgapiac sie w monitor Fajnie będzie mieć ten etap za sobą.

W tej pracy są ludzie którzy zaczęli w tym samym czasie co ja, a są starsi. To już któryś ich rok w tym mieście, a zaczynają od zera praktycznie. Są tu też osoby, które mozolnie się pna w górę klikając tak od 2/3 lat, zakładając w tym czasie rodziny. Czasem myślę, że byłoby mi łatwiej gdybym umiała tak wyłączyć myślenie, robić swoje, a później gotowanie, prasowanie, czilera utopia. Znam ludzi, których jedynym celem jest coroczny urlop, resztę roku kisza się w pracach, których nie lubią. Kiedyś myślałam, że może to kwestia bycia dorosłym, wyłączenie myślenia i „wytrzymanie” (ludzie z mojej rodziny żyją tak samo), ale czy napewno? Mam 24 lata i jeszcze mnie to zobojetnienie nie dopadło. Chociaż, fakt faktem, nie rzucam obecnej pracy, bo nie chce przejadac oszczędności- może to już jest dorosłość?

#gownowpis #przemyslenia