Miałem wczoraj rozmowę…

Miałem wczoraj rozmowę telefoniczną, rekrutacyjną do #korposwiat

Rozmowa po angielsku, gość ma moje CV przed oczyma ma mój adres i dane ale w pewnym momencie prosi mnie o przeliterowanie imienia i nazwiska.

Ok, nie przepadam za tym, bo w języku angielskim jest to pojebane, ale literuję mu literka po literce. Dochodzę do „A” i nagle pustka w głowie.

Sekunda.
Dwie.
Pięć – słyszę jak po drugiej stronie gość zaczyna łapać wielkie WTF, a ty nie potrafisz sobie znaleźć słówka na A po angielsku xD

Nagle jest! Cały spocony mowię dumnie z moim niedorobionym akcentem:
– EJ like ANANAS.

Znowu sekunda milczenia, dwie i nagle slysze takie potężne prychnięcia i gościa który zaczyna się śmiać ale prosi żeby kontynuować.

Lecimy dalej, kończymy rozmowę, rozłączamy się.

Siadam sobie na spokojnie i nagle w mojej głowie rozkleja się wielkie WTF:

1. Ananas to przecież Pinapple, nie ma takiego tworu jak ananas w języku angielskim.

2. Jest natomiast coś co brzmi podobnie do ananas czyli… AN ANUS co prawdopodobnie zrozumiał mój hindi po drugiej strony w wynikumojego niedorobionego amerykańskiego akcentu nabytego w trakcie oglądania Pawn Wars xD

Trzymajcie kciuki za wyniki tej rozmowy kwalifikacyjnej xD

#korpo #pracbaza #jezykangielski #angielskiztuskiem