Mam ponad 30 lat i utknąłem….

Mam ponad 30 lat i utknąłem. Większość życia pracowałem fizycznie, trochę na widlaku, potem zgodnie z wykształceniem u Janusza w branży. Pracę musiałem rzucić, bo dłuższe przebywanie tam groziło wariatkowem. Niczego się praktycznie przez te ponad 10 lat nie dorobiłem, poza wyrzutami wobec samego siebie.

Dziś podczas rozmowy kwalifikacyjnej uświadomiłem sobie, że to jest bez sensu. Moje niby kwalifikacje w zawodzie są tylko na papierze, bo nie mam i nie miałem ochoty się w tym rozwijać, nie czuję tego, stres mnie wypala, a i kasa przeciętna. Szukanie pracy totalnie mnie przybija, czuję, że udaję i wiem, że będę się męczył, a moje nastawienie rozpracowuje pierwsza lepsza amatorka z HR i za każdym razem jak wysyłam CV mam poczucie, że tylko prowokuję robienie z siebie idioty.

Jakiś czas temu odkryłem coś, co rozwijam, co daje mi radość, są pomysły, jak to spieniężyć. Tylko wiem, że bez etatu albo 1/2 nie ujadę finansowo – boję się, że zanim się rozkręci ZUSy i inne opłaty mnie dojadą, w dodatku potrzebuję kasę na rozwój tematu (obecnie blokuje mnie sprzęt i brak zatrudnienia, wydam na sprzęt, to będę jadł powietrze).

Nie boję się pracy fizycznej, ale ktoś kto zobaczy moje CV do takowej, popuka się w czoło. Jak to wyjaśniać ? „Dobry, no wypaliłem się, Pan zatrudni, niech Pan tam nie patrzy, nie będę się wymądrzał, to tylko papier” ? Ściemniać ? I tak wszystko wyjdzie przy papierach.

Czuję się jak idiota, ludzie w moim wieku ukierunkowani na cel jak rakiety i trzepią hajs od lat, a ja się miotam jak 20 latek.

Będę wdzięczny za wszelkie rady i pomysły, tylko proszę bez „zabij się, zielonko” ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#praca #pracbaza #przemyslenia #rozwojosobisty i dorzucam #psychologia bo normalne to nie jest.