KRÓL JULIAN NIE ISTNIEJE,…

KRÓL JULIAN NIE ISTNIEJE, CZYLI ZOOLOGICZNY NISZCZYCIEL DZIECIŃSTWA.

Zapraszam do przeczytania kolejnego wpisu spod Tagu #zookeeperstuff, gdzie opisuję kulisy mojej pracy opiekuna zwierząt w zoo. Tak, wiem, dawno nic nie pisałam. Powód jest dosyć prozaiczny – po prostu zapomniałam, że wstawiałam wpisy na wykopie. Mam nadzieję, że wybaczycie mi tę skandaliczną niesubordynację =)

Jakiś czas temu na Youtubie bardzo popularne były filmy o tematyce bajek i kreskówek. Ich autorzy przedstawiali internetowe, oderwane od rzeczywistości teorie spiskowe, oczywiście udając że sami je wymyślili. Ciesząc się własną przenikliwością, dumnie nosili miano niszczycieli Waszego dzieciństwa. A ludzie to oglądali w (dla mnie niezrozumiałym) poczuciu masochistycznej radości. Co prawda ja się z tym trendem spóźniłam, ale mam nadzieję, że mimo wszystko tekst będzie czytać z przyjemnością.
Film animowany Madagascar jest pełen fajnych zwierząt. Ich projekty całkiem wiernie odwzorowują żyjące gatunki i za to ekipie produkcyjnej należą się słowa pochwały. Niestety na wyglądzie podobieństwa się kończą, bo jeśli chodzi o zachowanie, to autorzy srogo odlecieli 😉 Nie żebym miała im to za złe- chciałam tylko poinformować, że fossy to bardzo agresywne i terytorialne samotniki, a lemury nie łączą się w wielkie międzygatunkowe stada. A już w ogóle na ich czele nigdy nie stanąłby samiec lemura katta. Dlaczego?
Ponieważ to potwornie feminazistowskie zwierzaki, których społeczeństwo jest mokrym snem wielu mądrych inaczej kobiet. W tej wspólnocie obecność siusiaka skazuje cię na dyndanie (o ironio) na samym końcu hierarchii społecznej. Tak moi drodzy, w naturze nie istnieje żaden Król Julian. Istnieje za to cała masa Królowych Julii, Katarzyn i innych Wiktorii. Stadami kieruje właśnie ona – dominująca samica. To ona decyduje kiedy grupa idzie jeść, kiedy pić oraz kiedy i gdzie spać. Ogólnie samice wiodą prym, są bardzo dominujące i bardzo agresywne. Zdecydowana większość konfliktów jest wywoływana przez płeć piękną. W życiu codziennym chłopcy nie znaczą nic. Nawet najbardziej dominujący samiec będzie niżej w hierarchii od najsłabszej i najbardziej odtrącanej samicy. W noclegowniach panowie nie mają dostępu do najwyższych, najlepszych i najwygodniejszych gałęzi. Nie mogą zbliżyć się do samic na pewną odległość, ani patrzeć im w oczy (ogólnie patrzenie prosto w oczy dzikiemu zwierzęciu to proszenie się o kłopoty). Trochę to się zmienia w okresie godowym. Wtedy chłopaki rozkwitają, tańczą wokół zimnych suk, udowadniając swoją wartość. Z różną skutecznością.
Jak z agresją radzą sobie ogrody? Cóż my mamy niezmiennie ten sam problem- w razie konfliktów zwierzaki mają ograniczoną drogę ucieczki. Robimy co możemy, by zapewnić im jak największy teren i kryjówki, ale czasami i to nie wystarcza. Dlatego ZOO postanowiło inaczej rozwiązać swój problem – placówki, które nie mają warunków do rozmnażania (przestrzeń dla danej grupy jest bardzo dobra, ale w przypadku jej regularnego powiększania może przestać wystarczać) trzymają grupy jednopłciowe. Najczęściej samcze, bo to nie generuje problemów w trakcie okresu godowego. Grupy złożone z samych samic muszą mieć większy teren. Jeżeli chodzi o stada rozrodcze to są tutaj 2 kategorie:
1.Mała grupka samic i jeden/dwa samce. Przy niewielkich stadach tak rażące różnice w traktowaniu płci się zacierają. Jeden samiec oczywiście będzie najniżej w hierarchii, ale nie będzie gnębiony tak samo jak 4 czy 6 z kolei.
2.Grupa samców i jedna/dwie samice. Samce są z natury łagodniejsze, więc nie generuje to konfliktów. Niewielka ilość samic też je ogranicza.
Moja grupa to chłopaki z dwiema dziewczynami.
Absolutnie nie trzyma się lemurów w tradycyjnych, dużych stadach z podobnym rozkładzie płci. Można się kłócić, że to bardziej naturalne, ale… ale tak jak wspominałam w poprzednich wpisach – natura to nie raj. W tym wypadku natura to niepotrzebny stres dla chłopaków. Jeżeli mamy możliwość zmodyfikowania stada tak, by wszyscy byli szczęśliwi – to właśnie to robimy. Oczywiście zapraszam do dyskusji, chętnie posłucham zdania osób, które myślą inaczej 🙂
No i tradycyjnie zdjęcia – pora karmienia. Ja siedzę na pniu, jeden lemur na moich kolanach a drugi lemur na kolanach tego pierwszego. Bo czemu nie 😀 Lemury lubią kontrolować kontakt. Lubią siadać na kolanach, zaczepiać i dotykać, ale same nie lubią być głaskane. Dlatego też tego nie wolno nam robić.

#zwierzaczki #pracbaza #zoo

Tutaj wołanie, nie klikaj w spojler 🙂

pokaż spoiler @Aegithalos, @Dzyszla, @Twinkle, @Cenzorek, @Silvestre_Cucumeris