Gdzieś na Mordorze, w…

Gdzieś na Mordorze, w najbardziej odległym zakątku biura firmy chujdupa. W kuchni spotkały się one, trzy: Magda z HR’u, Tamara od Marketingu oraz Dorota od sociali z ich firmy siostry cipamax. Dorota opowiedziała dziewczynom o swoim weekendzie na wernisażu sztuki współczesnej na którym była z Olafem – pół niemcem, pół polakiem. Dziewczyny z wypiekami na twarzy słuchały tej historii, wszak to miła odskocznia dla Magdy która znużona już była przesuwaniem palcem w lewo na tinderze wieczorami w łożu, z jej mopsem klementem u boku. Tamara zaś była zafascynowana tym jak dorota jest dynamiczna i progresywna młoda kobieta która nie boi się sięgać po nie swoje. Dla niej zaś jest to co ona mówi fascynujące, na codzień musi przesyłać maile dalej do agencji, a po pracy odbierać jej ksawerego, którego sama wychowuje.

Dorota dalej opowiada o swoim weekendzie, wreszcie porusza wątek jak olaf ją zabrał potem na koncert estońskich bumelarzy grających na szklankach i sedesach. Tam poznali Bartka, Bartek opowiedział im o autystycznej dziewczynce która przepłynęzła ocean wpław, by popatrzeć się krzywo na donalda trumpa. Dorota była pod ogromnym wrażeniem odwagi młodej adeptki Sorosa. Wraz z Magdą oraz Tamarą postanowiły coś zrobić z tym, że w biurze marnuje się tyle surowców oraz zabija biedne makaki w azji południowej. Postanowiły iść z tym projektem do zarządu, ten dał zielone światło ponieważ zastanawiali się wcześniej co zrobić z tą trójką nierobek, to przecież genialny ruch PRowy dla naszej firmy! Dorota pochwyciła telefon, wysłała projekt do swojego kolegi grafika, i nie minęło zaledwie 30 minut aż w biurze za biurem zaczęły pojawiać się wydruki Grety przy ekspresach do kawy. Bum na twitterze i instagramie sprawił, ze dziewczyny zostały nominowane do nagrody nobla za swój miejski aktywizm w sieci, wtem znikąd pojawił się on, jeden z trzech ojców świętych marketingu. Wziął dziewczyny za ręce i odleciały z nim, Wojtkiem Kardysiem szerzyć słowo dobra ekologii

#pasta #pracbaza #heheszki #bekazlewactwa