Było to w 4 klasie szkoły…

Było to w 4 klasie szkoły podstawowej. Czasy, gdy nastoletni chłopcy byli bardziej męscy niż dzisiaj. Pewnego Wrześniowego dnia starszaki z 5 klasy uznali, że jestem „kotem” i muszę zostać ochrzczony. Byłem uśmiechniętym grubaskiem, który w zasadzie unikał wszelkich konfrontacji. Nie znałem niczego poza ucieczką.

Niestety starsi „koledzy” wzięli mnie wzięli w kółko i jeden po drugim kopali i bili. A to w plecy a to w twarz a to w dupę a to w brzuch. Przerażony uciekłem i poszedłem na skargę do dyżurującej nauczycielki, która powiedziała mi: „SPOKOJNIE, ONI TYLKO TAK SIĘ Z TOBĄ BAWIĄ!”.

Nie umiem opisać co wówczas czułem. Poczułem się jak upośledzony, co nie rozpoznaje uczuć ludzkich. Nie było ze mną żadnego kolegi, który potwierdził mi moją wersję (już wtedy ludzie to byli chuje i wiedzieli, że lepiej się nie mieszać bo sami dostaną, fajni ludzie). Zamknąłem to w sobie i zapisałem się czym prędzej na sporty walki. „Starszaki” cały czas mi grozili, że dostanę manto i w ogóle. Od tego momentu jednak zawsze kręciłem się z kimś i blisko nauczyciela na dyżurze. Przerwy w czwartej klasie były straszne. Walka o życie. Stres.

Jednak 3x w tygodniu trenowałem, W ciągu ciągu roku bardziej niż bić, nauczyłem się nie być psychicznie pizdą i poprawiłem ogólnie swoją głowę i trochę schudłem. Rok później na początku 5 klasy znów to się miało stać. Tym razem miał być chrzest na pozbycie się „kota”. Niestety zanim zostałem zamknięty w kółku jednym celnym ciosem złamałem nos temu najsilniejszemu, co zawsze najwięcej do mnie gadał To był tylko jeden cios i zalał się krwią. Pozostali najpierw chcieli coś mi robić i pogonili mnie nawet, bo przed grupą już uciekałem ale ostatecznie … zawołali nauczycielkę.

Nadmienię, że były to czasy, gdy w szkołach nie było monitoringu. Znów miałem przerąbane – tym razem u nauczycieli. Tam 6 chłopaków (z różną opinią ale jednak) przeciwko mnie jednemu – grubaskowi z 5B. W zasadzie powiedzieli prawdę. Złamałem gościowi nos bez powodu – nie dotknął mnie Ja naiwnie opowiedziałem całą swoją historię od wydarzeń rok wcześniej. Nikt poza moją matką mi nie uwierzył. Poszedłem karnie do dyrektora. Ten mnie ostrzegł, dostałem jakąś naganę, obniżone zachowanie na świadectwie do poprawnego i groźbę, że zajmie się mną policja a jak jeszcze raz zrobię komuś krzywdę, to wylecę ze szkoły.

Mama moja była przewrażliwiona na moim punkcie, więc za zamkniętymi drzwiami walczyła jak lwica. Nie wiem co wywalczyła. Tata mnie poklepał po plecach a ja do dzisiaj pamiętam i do dzisiaj nie żałuję. Ta akcja dała mi spokój. W szóstej klasie wyrosłem, schudłem i krążyły plotki, że „łamię nosy”.

W swoim życiu jeszcze tylko raz połamałem komuś nos. Kilka lat później, już jako licealista – szesnastolatek. Ale to zostało wyjaśnione bez udziału osób trzecich. Tak, przez całe 27 lat nie uczestniczyłem w bójkach i awanturach. W sumie w czasach szkolnych, głównie w podstawówce miałem jeszcze kilka sytuacji gdzie dochodziło do przepychanek ale nie kończyło się to wielką krzywdą dla żadnej ze stron ani nie obiło się o grono pedagogiczne.

„Pedagodzy” są przyczyną wielu ludzkich nieszczęść.

#oswiadczenie #szkola #pracbaza #bojka #patologia #oswiata #podbaza #gimbaza #licbaza