A jednak wczoraj było…

A jednak wczoraj było spokojniej. To znaczy: pierwszy kurs -20 minut, ale na drugim jakimś cudem udało mi się przyjechać na pętlę w Medyni z minutą zapasu, a wróciłem do Rzeszowa mając oszałamiające 4 minuty na plusie, choć to głównie dzięki klasycznemu wręcz wtórnemu debilizmowi rzeszowskich kierowców, którzy zbiorowo ustawili się na środkowym pasie na rondzie pod Wielką w celu wjechania na Piłsudskiego – ja, mając totalnie wyjebane na tę całą hałastrę, niczym rasowy kierowca MPK zawinąłem ze środkowego pasa i ze zdumieniem odkryłem, że na prawym pasie stoi tylko jakaś zagubiona w akcji audica z Tomaszowa Lubelskiego, więc bez problemu się za nią ustawiłem nawet pomimo faktu, iż SOR ma zwrotność tonącego Titanika.
Poważnie, na skrzyżowaniu, gdzie wyjeżdża się z Pogwizdowa do drogi wojewódzkiej Sokołów Młp. → Łańcut, ustawiłem się normalnie na środku, wykręciłem pełen obrót… no i jeszcze jakoś wystarczyło mi trawnika, żeby się tam zawinąć. Za to w kursie powrotnym z 22:50, który jedzie przez Tajęcinę, skręca się w Jasionce nie na rondzie, tylko na tej małej krzyżowce z drogowskazem na Głogów Małopolski – tam się już nie zmieściłem i musiałem cofać, szczęśliwie nikogo nie blokując, bo akurat nic nie jechało. Typowy międzymiastowy autobus, jedziesz 80 km/h i w środku jest cichutko, zawieszenie ładnie pracuje, radyjko gra, luksus. Dojeżdżasz do skrzyżowania i czekasz, aż wszystkie pasy zrobią się puste, bo średnica zawracania to dwa lata świetlne i uczysz się jazdy na granicy obcierki z innymi autami, bo inaczej wszędzie zabraknie ci miejsca. A, no i w tym konkretnym egzemplarzu lekko zalatywało żulem, jak do niego wsiadłem, ale się wywietrzyło, zresztą później wsiadło mi z sześćdziesiąt osób, więc i tak zrobiło się tyle zapachów w autobusie, że nie można było tego wyczuć. I woda mi się lała z przedniego szyberdachu, jak dojeżdżałem do dworca, ale o dziwo, gdy padało, to jednak już nie ciekło, więc może jakaś uszczelka tam puszcza, a podczas jazdy nie miało jak się tam cokolwiek zebrać. Ale i tak polubiłem ten wóz, w ogóle lubię i SOR-y, i Solbusy, przyjemne wozidełka, o ile nie są jakoś wybitnie rozklekotane. Ten bardzo fajnie jeździ, tylko wkurza kontrolka od niskiego stanu płynu chłodniczego – możliwe, że korek jest wywalony, bo jak rano robiłem OC i chciałem sprawdzić, ile tam w środku jeszcze go jest, to znalazłem wciśniętą w rurę jakąś szmatę, także wolałem tam nic nie ruszać. Pozostało mi więc sprawdzenie stanu na słuch ( ͡° ͜ʖ ͡°) i wyszło, że ma tam trochę płynu, no i rzeczywiście nie grzał się. No i wymarzłem na wieczór jak sukinsyn, bo chyba miał wyłączone kaloryfery, niby pracowały, ale nie grzały, a już nie chciało mi się szukać po nocy i majstrować pod klapą.
I powoli wychodzę na swoje – znowu wsiadł mi ten sam chłopaczek, co w poniedziałek, oddał mi złotówkę i powiedział, że dzisiaj też będzie jechał tym samym kursem, więc może w końcu odda mi pieniądze za tamten bilet ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#autobusy #rzeszow #pracbaza #jakbedziewpksie