Jak w 5 minut stracić…

Jak w 5 minut stracić motywację do pracy? Dostałem zlecenie, żeby stworzyć od postaw cały system ERP, który połączy wszystkie nasze wewnętrzne systemy w jedną całość i będzie używane przez wszystkich. Challenge accepted. Spędziłem przy laptopie wiele godzin ucząc się nowych frameworków, front-endów, back-endów i odświeżając sobie wiedzę na temat innych narzędzi, które mógłbym użyć do zakończenia projektu. Codziennie na mnie naciskano i żądano prezentacji dotychczasowych wyników pracy, co też robiłem. Wiązało się to z siedzeniem przy kompie do późnych godzin i weekendami. Spoko, dobrze mi płacą, lubię tę robotę, nie mam innych obowiązków w domu, więc mogę się poświęcić. Zwłaszcza że wiedziałem, że stworzenie kuloodpornego ERP będzie moją furtką do wyższego szczebla w karierze. Codziennie robiłem prezentację na czym stoimy, mój projekt zaczął nabierać kształtów, wszyscy zadowoleni. 80% projektu zakończone, niektórzy już używają i sobie chwalą. Właśnie wróciłem z kolejnego spotkania w sprawie ERP, na którym dowiedziałem się, że jeden z dyrektorów zlecił zrobienie tego samego ludziom z Cambridge. Dwóch ziomków z PhD w Data Science się tym zajęło, dzisiaj zaprezentowali swoje dzieło. W ten sposób się dowiedziałem, że cała moja robota poszła w piach, przecież nie dam rady konkurować z PhD z Cambridge, kurwa mać. Wstałem, rzuciłem „dobra robota” i wyszedłem. Teraz siedzę i nic nie robię, tylko patrzę w monitor. #pracbaza #korposwiat #uk

Read more

Mam w robocie ziomka ze…

Mam w robocie ziomka ze Szkocji, właśnie opowiadał historię, jak pracował u jubilera na głównej ulicy Edynburga, gdzie częstymi klientami byli Amerykanie. Któregoś dnia Pani zza oceanu zapytała go: – Co to za dźwięk „bip bip bip”? – To światła na skrzyżowaniu. – Ale po co światła wydają dzwięk? – Dla niewidomych. – To u was w Szkocji niewidomi mogą prowadzić? ( ͡° ʖ̯ ͡°) #truestory #pracbaza

Read more

Mirki, ostatnie dwa dni to…

Mirki, ostatnie dwa dni to była po prostu jakaś karuzela spierdolenia.  Ale może od początku. Byłem wczoraj ze znajomymi z Niemiec na piwie na bulwarach wiślanych. Jako że nie ważę zbyt dużo to było dosyć łatwo żebym po prostu się upiłem. W trakcie imprezy znajomy wiedząc, że bardzo chciałem spróbować LSD dał mi jedno, które mu zostały. Wzialem, schowałem, dostałem instrukcję żeby zostawić na jakiś wolny dzień, najlepiej też żeby ktoś mnie pilnował.  Lekko wróciły mi wspomnienia w momencie w którym wracałem ze znajomym do domu, miał autobus za jakąś godzinę, więc przyszedł jeszcze do domu ze mną. Wypiliśmy po piwie, a ja niewiele myśląc wzialem kwas. Przyznam się szczerze że nie wiem co miałem w głowie, następnego dnia do pracy, ale okropnie wierzyłem, że nic mi nie zrobi, pewnie nawet nie poczuję.  Znajomy poszedł na autobus, ja poszedlem do swojego pokoju, zaczalem słuchać muzyki i zobaczyłem jakieś światełko na klamce od okna. Nie wiedziałem skąd się wzięło, machając ręką przed nim nie gasło. Myślałem, że to wszystko, że już nic więcej nie zacznę widzieć. Więc po prostu położyłem się i zamknąłem oczy. No i fraktale zaczęły mi fruwać przed oczyma, pomyślałem, że za 8 godzin idę do pracy i mnie po prostu zgięło. Odzyskałem świadomość około godziny 6. Wzrok na czerwono, czułem się jak na imprezie techno. Ale byłem pewny że do 10 jeszcze mam chwilę i mi przejdzie. Nie przespałem tego dnia ani minuty, o 9 wzięłem prysznic i poszedlem do pracy. W drodzę jedynie zwracałem uwagę na samochody, że projektanci takich samochodów są wspaniali. Naprawdę podziwiałem, nie miałem omamów wzrokowych, po prostu czułem się jakoś dziwnie.  Dotarłem do pracy, przywitałem się ze znajomymi i zasiadam do komputerk

Read more

Dokładnie 253 dni temu o 6…

Dokładnie 253 dni temu o 6 nad ranem na chatę wjechał mi CBŚ. Byłem przepalonym 23-latkiem, który był wjebany w czarne interesy. Wynająłem prawnika. Naszczęście, dzięki mojemu ostrożnemu działaniu policja nie miała na mnie praktycznie nic. Po 3 dniach wyszedłem. Większość oszczędności przeznaczyłem na rozliczenie się z współpracownikami. Wtedy powiedziałem sobie „dosyć”, nie chciałem już tak dlużej żyć. Postanowiłem przejść na „dobrą stronę mocy” i zacząć żyć bez obaw o jutro. Rzuciłem palenie, porzuciłem wszystkie kontakty. Z racji tego, że zawsze pasjonowałem się IT (nawet studiowałem 1.5 roku), znałem html/css jave i podstawowego js – postanowiłem pogłębić swoją wiedzę nt. QA i programowania. Po 3 miesiącach zdałem egzamin ISTQB, miesiąc dodatkowej nauki i budowania repo na GitHubie i zacząłem szukać pracy. Rozsyłałem CV, dosyć często zostawałem zapraszany na rozmowy. Niestety, po 2 miesiącach żadnej oferty… zaczynałem się podłamywać i rozmyślać już o innych opcjach. W poniedziałek otrzymałem telefon od jednej z firm, udało się! Bardzo się cieszę, do jazzu mnie już nawet nie ciągnie. Odmieniłem swoje życię i mam nadzieję że będzie tylko lepiej. Pijcie ze mną kompot ! Tym wpisem chciałbym tylko zachęcić i zmotywować niektórych do zmiany, czasami trzeba tylko trochę pomóc losowi a ta decyzja może wpłynąć na całe twoje życie :) #programowanie #wygryw #narkotykizawszespoko #pracbaza #testowanieoprogramowania

Read more

Cześć ( ͡° ͜ʖ ͡°) Chciałbym…

Cześć ( ͡° ͜ʖ ͡°) Chciałbym się w Wami podzielić moimi doświadczeniami, ale nie chciałbym robić tego w tradycyjnej formie. Wpadłem na pomysł, że opiszę całe swoje życie w postaci punktów, gdzie każdy kolejny będzie ekwiwalentem następujących po sobie lat mojej egzystencji. W każdym pojedynczym punkcie wymienię tylko jedno wydarzenie / osiągnięcie z danego roku, które w moim własnym odczuciu, było tym najważniejszym i najbardziej istotnym z perspektywy obecnych czasów. Miejcie więc na uwadze, że jeżeli w danym roku zadziało się więcej ważnych zdarzeń (np. rozwód z żoną w styczniu, ciężki wypadek samochodowy w czerwcu i wygrana w totka w listopadzie); to wybiorę z nich tylko jedno, które miało na mnie największy wpływ lub spowodowało najcięższe reperkusje (╯︵╰,) Tak więc… zaczynamy! Lata mojego życia: 1. Pierwsze wypowiedziane słowo. 2. Pierwszy krok i nauka chodzenia. 3. Pożegnanie z pieluchą / załatwianie się samemu. 4. Wypracowanie podstawowej samodzielności (jedzenie, picie, przebieranie się i mycie). 5. Osiągnięcie samoświadomości (nabycie pierwszego wspomnienia, które pozostało do dziś). 6. Pójście do przedszkola i doświadczenie pierwszego tak dużego stresu. 7. Zawiązanie pierwszej przyjaźni (kolega z osiedla i #podbaza ). 8. Podpalenie podczas zabawy klocków, a co za tym idzie poparzenie i spalenie wersalki. 9. Wybicie szyby w mieszkaniu sąsiada i kłamstwo pogrążające niewinnego kolegę. 10. Pierwsza świadoma masturbacja (taka z asystą #porno ). 11. Pierwsza bójka; moim zdaniem nierozstrzygnięta, ale zdaniem wielu – przegrana. 12. Pierwsze zakochanie się w dziewczynie (chociaż bardziej było to zauroczenie). 13. Pierwsze złamanie (jedna z kości nadgarstka, odczuwam do dziś). 14. Potrącenie przez samochód

Read more

Mirki, co się ostatnio…

Mirki, co się ostatnio odwaliło. Byłem na służbie z ziomeczkiem, patrolujemy Wisłostrade. Za nami jechał gość, dosyć szybko. No to robimy pomiar i cyk 137 km/h. Myśle sobie, kolejne zabrane prawko na 3 miesiące do premii. Już wciskam przycisk, aby uruchomić syreny, a tu gość, rower na plecach i biegnie przez Wisłostrade! Czaicie? No to zatrzymaliśmy ziomka z rowerem. Teraz cholera muszę siedzieć po godzinach w fabryce i wypełnić dokumenty, żeby z wideo ziomkowi zabrać prawko. Pewnie myśli, że mu się upiekło. Po weekendzie się zdziwi. (✌ ゚ ∀ ゚)☞ #warszawa #motocykle #pracbaza #pdk

Read more

Jutro idę w końcu do pracy po…

Jutro idę w końcu do pracy po pół roku szukania i kilkunastu niepowodzeniach (ง✿﹏✿)ง nadal się obawiam, że dostanę przed końcem dnia telefon, że nic z tego i że znaleźli kogoś lepszego. Tak jak to było tydzień temu, kiedy już miałem wszystko gotowe ( ͡° ʖ̯ ͡°) Pożyjemy, zobaczymy. Może w końcu coś ruszy w tym moim życiu. #przegryw #depresja #pracbaza #chwalesie

Read more